Jest taka krótka opowieść o kocie i szczurze. Kot ściga jedzenie, szczur walczy o życie, dlatego szczur zazwyczaj wygrywa. Dla jednego bieg jest szansą na zdobycz. Dla drugiego stawką jest wszystko.
Brzmi jak doskonała lekcja motywacji. Jeśli chcesz zwyciężyć, musisz być bardziej głodny od innych. Musisz pragnąć sukcesu tak mocno, jakby zależało od niego Twoje życie.
Tylko że szczur z tej opowieści nie odkrył swojego powołania. On ucieka.
I właśnie ten szczegół nie daje mi spokoju. Czy największą siłę rzeczywiście czerpiemy z marzeń, czy raczej z lęku przed tym, co się stanie, kiedy przestaniemy biec?
Spis treści
Głód potrafi założyć maskę przeznaczenia
Ambicja wygląda szlachetnie. Każe się rozwijać, pokonywać własne ograniczenia i sięgać dalej, niż początkowo wydawało się możliwe. Dzięki niej ludzie tworzą rzeczy, których wcześniej nie było, wracają do porzuconych planów i nie zatrzymują się po pierwszym niepowodzeniu.
Nie każda ambicja zaczyna się jednak od swobodnie wybranego pragnienia.
Czasem rodzi się ze zdania usłyszanego wiele lat wcześniej. Trzeba coś osiągnąć. Trzeba udowodnić swoją wartość. Nie wolno skończyć tak jak inni. Zwyczajne życie byłoby porażką.
Cudze oczekiwania potrafią tak długo mówić w człowieku, aż zaczynają brzmieć jak jego własny głos. Po pewnym czasie trudno już rozpoznać, czy obrany kierunek nadal ma sens, czy jest tylko dawnym obowiązkiem, którego nikt nie odważył się odwołać.
Ambicja może wyglądać jak przeznaczenie wyłącznie dlatego, że towarzyszy nam od bardzo dawna. Jej obecność nie dowodzi jeszcze, że prowadzi we właściwe miejsce.
Nie każdy głód zaczyna się od marzenia
Głód sukcesu łatwo pomylić z siłą charakteru. Człowiek pracuje dłużej od innych, szybciej podnosi się po porażce i nie pozwala sobie na odpoczynek. Z zewnątrz wygląda, jakby dokładnie wiedział, czego chce.
W środku może jednak działać zupełnie inna siła.
Ktoś, kto długo nie czuł się bezpiecznie, może gromadzić osiągnięcia jak zapasy na trudną zimę. Kolejny sukces przynosi krótką ulgę, lecz nie usuwa obawy, że wszystko da się stracić. Trzeba więc zdobyć następny. I jeszcze jeden. Nie dlatego, że cel wciąż pociąga, lecz dlatego, że zatrzymanie zaczyna przypominać zagrożenie.
Podobnie działa głód uznania. Jedna pochwała wystarcza na chwilę. Potem potrzebna jest kolejna, ponieważ podziw innych nie dociera do miejsca, w którym człowiek sam nie potrafi uznać swojej wartości.
Taki głód rzeczywiście daje energię. Potrafi przenieść przez zmęczenie i zmusić do wysiłku, na który ktoś spokojniejszy nie chciałby się zdobyć. Siła napędzana lękiem ma jednak swoją cenę. Nie pozwala rozpoznać momentu, w którym można już przestać uciekać.
Czy kosmogram mówi, czego naprawdę chcemy?
Astrologia daje ciekawy język do przyglądania się temu napięciu. Nie wydaje rozkazów i nie wybiera za człowieka celu, lecz pozwala zobaczyć różne rodzaje wewnętrznego napędu.
Mars symbolizuje wolę, pragnienie i sposób podejmowania działania. Pokazuje ogień, który uruchamia ruch. Saturn wiąże się z obowiązkiem, granicami, wytrwałością i próbą. Pluton dotyka tematów kontroli, przetrwania oraz przemiany, po której nie da się już wrócić do dawnej wersji siebie.
Każda z tych sił potrafi wspierać ambicję, lecz każda robi to inaczej. Mars chce zdobywać. Saturn wytrzymuje. Pluton nie zgadza się na bezsilność.
Kosmogram nie odpowiada jednak na najtrudniejsze pytanie czy cel, do którego prowadzą te siły, został wybrany przez nas? Można mieć ogromną determinację i przez lata używać jej do spełniania planu, który powstał z cudzych oczekiwań.
Podobne napięcie pojawia się w symbolice węzłów księżycowych i karmy. Jedna droga jest znajoma, niemal odruchowa. Druga wymaga wejścia w coś mniej pewnego. To, co znane, może przypominać przeznaczenie właśnie dlatego, że poruszamy się w tym od dawna. Nowy kierunek nie zawsze przyciąga równie mocno. Niekiedy odzywa się znacznie ciszej.
Własne pragnienie nie zawsze krzyczy
Przywykliśmy ufać temu, co intensywne. Wielkie emocje wydają się prawdziwsze od spokojnego zaciekawienia. Pragnienie, które nie pozwala zasnąć, łatwo uznać za ważniejsze od myśli powracającej cierpliwie przez wiele lat.
A przecież własny głód nie zawsze przypomina walkę o życie.
Czasem objawia się jako ciche poczucie, że pewna droga byłaby bliższa nam, choć nie przyniosłaby podziwu. Innym razem pojawia się ulga na myśl o rezygnacji z celu, który miał dać szczęście. Człowiek jeszcze niczego nie postanowił, a już oddycha swobodniej.
W numerologii liczba duszy symbolicznie opisuje pragnienia, których nie zawsze pokazujemy światu. Samo zainteresowanie takim obrazem mówi coś o ludzkiej potrzebie: chcemy wiedzieć, co pozostaje nasze pod rolami, obowiązkami i planami na przyszłość.
Rozpoznanie pragnienia nie zastępuje działania. Intencja bez działania zostaje życzeniem, ale równie łatwo przeoczyć odwrotną zależność. Działanie bez własnej intencji może stać się realizowaniem cudzego życzenia.
Sukces osiągnięty w cudzym śnie
Można dojść bardzo daleko i dopiero na końcu zauważyć, że całe zwycięstwo wydarzyło się w nieswojej historii.
Dyplom miał uspokoić rodziców. Stanowisko miało zamknąć usta tym, którzy nie wierzyli. Pieniądze miały dowieść, że dawne upokorzenie nie miało znaczenia. Każdy kolejny krok był logiczny, potrzebny i starannie zaplanowany. Zabrakło tylko pytania, czy za linią mety znajduje się życie, którego naprawdę się chciało?
Nie ma nic złego w pragnieniu sukcesu. Udawanie, że osiągnięcia nie mają znaczenia, byłoby równie fałszywe jak przekonanie, że znaczą wszystko. Niektórzy naprawdę chcą budować wielkie firmy, zdobywać szczyty albo pozostawić po sobie dzieło. Ich ambicja nie musi ukrywać rany.
Trudność zaczyna się wtedy, gdy nie umiemy odróżnić pragnienia tworzenia od przymusu udowadniania własnej wartości.
Obie siły mogą prowadzić do podobnych rezultatów. Z zewnątrz wyglądają niemal identycznie. Człowiek pracuje, ryzykuje i podnosi się po porażkach. Różnica ujawnia się dopiero w ciszy, kiedy nikt nie ocenia wyniku.
Czy wtedy nadal chce iść w tym samym kierunku?
Co pozostaje, kiedy nikt już nie goni?
Szczur z opowieści wygrywa, ponieważ walczy o życie. Ten obraz ma w sobie brutalną prawdę. Zagrożenie potrafi wydobyć siłę, o której istnieniu wcześniej nie wiedzieliśmy.
Opowieść kończy się jednak zbyt wcześnie.
Nie mówi, co dzieje się później. Czy szczur potrafi się zatrzymać, kiedy jest już bezpieczny? Czy nadal biegnie, ponieważ jego ciało pamięta pościg? Czy umie wybrać własny kierunek, jeśli przez całe życie wiedział jedynie, przed czym musi uciekać?
Może dlatego tak trudno rozpoznać cudzą ambicję we własnym życiu. Ona nie zawsze brzmi obco. Zna nasze słabe miejsca, mówi naszym głosem i obiecuje, że jeszcze jeden sukces wreszcie pozwoli odpocząć.
Kot ściga zdobycz. Szczur ratuje życie. Człowiek potrafi robić jedno i drugie, nie wiedząc już, która siła wyznaczyła mu drogę.
Kiedy więc głód ponownie każe nam biec, pozostaje pytanie czy poruszamy się w stronę własnego życia, czy jedynie próbujemy uciec od lęku, który nazwaliśmy przeznaczeniem?




